Sprawdź:

Sprawdź:

Embrace Life – Zawsze zapinaj pasy bezpieczeństwa (Always wear your seat belt)

Wsiadam do samochodu. Czuję się nieswojo, bo moje nogi przegrały walkę z rękoma o to kto pierwszy dotknie kierownicy. Zwykle auto prowadzę używając kierownicy rękoma, a pedałów nogami. To niefajne, pierwsze po wejściu do auta uczucie mogę jednak łatwo porzucić – odsuwam fotel, który moja siostra przysuwa sobie bliżej szyby. Już siedzę w samochodzie całkiem wygodnie, nie ustawiam lusterek. Ustawione parę miesięcy temu nie obraziły się i nie przestawiły za co wdzięczny im jestem, tak jak i siostrze, która nie przywiązuje chyba do nich zbytniej uwagi. Siedzi mi się wygodnie i miło – choć siedzenia nie obite skórą, a jedynie przeciętnym welurem. Nie płaczę nad marnością otoczenia w tym aucie, na bogatsze może przyjdzie czas kiedyś. Szukam kluczyka. Lewa kieszeń – nie ma, prawa kieszeń – nie ma, jeszcze raz lewa – nie ma, jeszcze raz prawa – jest. Wyciągam i wkładam go do stacyjki. Przekręcam o dwie pozycje, wyłączam immobilajzer klikając parę razy dla pewności, że cholerstwo to się wyłączy. Odpalam samochód – jakieś 1.5 sekundy zajmuje mu rozbudzenie się i zorientowanie, że jeźdźca który go dosiadł chce opuścić wraz z nim stajnię. Włączam światła, które do tej pory pozostawały niewłączone, ponieważ szkoda mi rozrusznika, który i bez nich wprawia żałośnie w ruch silnik. Wrzucam bieg wsteczny, patrzę w lusterko lewe, skręcam lekko kierownicą w lewo… Wyjechałem, jadę. Nie zapiąłem pasów. Zmniejszyłem swoje szanse na bezpieczne dojechanie do celu o jakieś 12,5% – tak wynika z moich najmojszych wyliczeń. Mam 50% szans, że dojadę do celu nie mając wypadku zagrażającego mojemu zdrowiu – bo przecież albo taki mi się przydarzy, albo nie. Myślenie proste, ale bezpieczne – czyli 50/50. I – albo w razie wypadku będę miał zapięte pasy, albo nie. Jeden do jednego. Jeśli nie miałem zapiętych pasów to załóżmy, że zginę – tak będzie prościej i lepiej dla tego żmudnego przekazu. Jeśli natomiast pasy miałem zapięte to zginę, bądź przeżyję. Znów jeden do jednego. Czyli zapinając pasy na 87,5% przeżyję, nie zapinając – mam tylko 75% szans na dalsze życie.

Domyślam się , że przekaz jest ten niekoniecznie czytelny, a wniosek mało spektakularny. Ale jedno chcę powiedzieć – pasy warto zapinać. Bo na przykład ja, bez nich zapiętych wypadam z fotela na zakrętach – więc motywator do chwalebnego czynu używania pasów mam zacny.

A oto naprawdę ciekawa reklama do tego zachęcająca – reklama, która zapoczątkowuje taki mały cykl reklam festiwalowych. Takich, które zdobywały nagrody czy po prostu w festiwalach brały udział. Ten cały wstęp został napisany pod wpływem tej reklamy – wydaje mi się, że kiedyś widziałem ją w naszej telewizji, jednak ponowne jej obejrzenie na nowo wzbudziło uczucie uznania i potrzebę chwili zastanowienia nad własnym zachowaniem. Spot ten został przywołany i polecony przez A. . Dziękuje (: .

Muzyka: Siddhartha Barnhoorn

YouTube Preview Image
ads

Lifestyle